Akt I
Palatynat Nadreński, początek XVIII wieku. Grupa wieśniaków beztrosko spędza czas przed bramą książęcego rewiru polowań. Od dawna w okolicy nie pokazał się żaden urzędnik, więc mieszkańcy do woli korzystają z dóbr naturalnych lasu: w beczkach po winie spoczywają flinty, tabakierki wypełnione są prochem, a kłusowanie właśnie w książęcych dobrach tylko dodatkowo podnieca myśliwych. Ale oto nadbiega przerażony sołtys Schneck i ze zgrozą zawiadamia wieśniaków, że w rewirze ma zamiar zapolować sam Prinz. Jeszcze nie ucichły biadania Schnecka, kiedy pojawia się łowczy książęcy baron Weps. Zwołuje Radę Gminną, której przedstawia wymagania Księcia: bukietem róż przywitać ma go młoda dziewica, a las ma roić się od dzikich świń. O klęska, biada, stokroć biada, biada nam - lamentują mieszkańcy, bo nie wiadomo, co dawniej widziano w okolicy: dzika czy dziewicę. Jednak zaciekłość Wepsa, pod wpływem kilku hojnych datków, szybko topnieje. Baron zgadza się na to, że w miejsce dzika księciu podstawi się czarną świnię, a bukiet wręczy mu córka sołtysa - trzykrotna wdowa. Tymczasem do wsi zjeżdżają Tyrolczycy - ptasznicy, a wśród nich Adam, który pragnie odwiedzić narzeczoną, Krysię, listonoszkę. Postanawia wykorzystać obecność łowczego i uprosić go o jakąś posadę na dworze, dzięki czemu zwiększyłyby się jego dochody, co mogłoby z kolei zaowocować rychłym ślubem z Krysią. Jednak Weps ma własne problemy, których przysparza mu głównie ukochany siostrzeniec Stanisław - niepoprawny utracjusz. To na pokrycie jego karcianych długów baron "korumpuje się" na lewo i prawo. Ich rozmowę przerywa wejście lokaja z książęcym listem. Pilna sprawa uniemożliwia przyjazd władcy. Tragedia! Nici z planu barona! Wszak mieszkańcy rewiru z pewnością zażądają teraz zwrotu "pożyczek"! Sytuację ratuje Stanisław, proponując małe qui pro quo: sam przedstawi się jako Książę i udzieli audiencji "dziewicy". We wsi zjawia się też Księżna, do której doszły słuchy o tym, że zwierzyna, za którą ugania się jej mąż, nie zawsze posiada sierść i raciczki. W przebraniu wieśniaczki Księżna chce obserwować przebieg "polowania". W wiejskiej karczmie spotyka Adama, któremu przedstawia się po prostu jako "Marysia". Zalotny Ptasznik natychmiast chce wręczyć nieznajomej kwiaty, od czego powstrzymuje go nagłe wejście Krysi. Listonoszka również słyszała o wizycie Księcia. Wpada na pomysł, aby wręczyć mu podanie z prośbą o dobrze płatną posadę dla Adama. Ten jednak zna skłonność Księcia do młodych panienek i kategorycznie zabrania Krysi takiej protekcji. Dziewczyna wcale się tym nie przejmuje. Kiedy widzi zbliżającego się eleganckiego młodzieńca, pada na kolana i wyciąga rękę z petycją. Mile zdziwiony Stanisław zaprasza Krysię do domku myśliwskiego, gdzie, jak sądzi, będzie mogła lepiej "umotywować" prośbę. Ale oto zbliżają się wieśniacy, prowadzący pod baldachimem córkę sołtysa. Jednocześnie przybywa Księżna, żądając spotkania z mężem, oraz Adam, którego przyjaciele widzieli Krysię znikającą z nieznajomym w domku. Jak łatwo się domyślić, wszyscy są wściekli. Kiedy listonoszka wychodzi z chatki wesoło machając podpisanym przez "Księcia" podaniem, Księżna natychmiast wbiega do domku. Jednak ktokolwiek tam był, zdążył już uciec. Księżna znika, a obrażony Adam oznajmia wszystkim zebranym, że nie ma zamiaru żenić się z Krysią i że odtąd będzie kochał tylko Marysię.
Akt II
Letnia rezydencja książęca. Dwór aż huczy od plotek. Podobno Księżna chce się rozwodzić! Oczy wszystkich zwrócone są na Wepsa: wszak to on zorganizował feralne polowanie. Ale baron sam jest zdezorientowany. Księżna poleciła mu sprowadzić Tyrolczyków. Wywiązał się z zadania, a tu ani gratyfikacji, ani nawet podziękowań, wręcz przeciwnie - Księżna wyraźnie ignoruje łowczego. Jeżeli jeszcze wyjdzie na jaw afera z podszywaniem się pod Księcia? Zamartwianie się barona przerywa lokaj Hopkins, przypominając mu o mającym się zaraz odbyć egzaminie na stanowisko dyrektora dworskiej menażerii. Weps jest przewodniczącym komisji egzaminacyjnej, a w drzwiach czekają dwaj pozostali członkowie. Profesorowie zwiedzanie rezydencji rozpoczęli od wizyty w pałacowej piwnicy, zdążyli więc kompletnie się upić. Na polecenie Księżnej natychmiast odprawiają wszystkich kandydatów oprócz jednego, którym okazuje się być... Adam. Stawiają Ptasznikowi piątkę, nie doceniając jego rozpaczliwych wysiłków, by egzaminu nie zdać. Po wszystkim Wepsa odwiedza Adelajda, mocno podstarzała i bardzo bogata pierwsza dama dworu, która od pewnego przyjęcia, na którym dla żartu adorował ją Stanisław, pała gorącym uczuciem do przystojnego hrabiego. Na dowód miłości i swoich poważnych zamiarów wręcza baronowi plik weksli ukochanego. Wykupić weksle oblubieńca jeszcze przed ślubem! Weps jest pod wrażeniem. Za wszelką scenę musi doprowadzić do ślubu Stanisława z Adelajdą! Tymczasem na dwór przybywa Krysia. Skarży się Księżnej na krzywdę, jaką jej wyrządzono: jest niewinna, nie dała się uwieść Księciu, a mimo to opuścił ją narzeczony. Księżna postanawia pogodzić skłóconą parę. Za to kiedy listonoszkę spotyka Stanisław, czuje, że jest zgubiony. Tym łatwiej przekonuje go do swego pomysłu Weps: jako milionerowi, nic hrabiemu nie będzie mogło zaszkodzić. Szybko okazuje się, że asekuracja jest konieczna. Księżna pokazuje Krysi portret Księcia, pozostaje więc tylko rozpoznać winowajcę. Odbędzie się to na koncercie, w czasie którego mają zaśpiewać tyrolscy ptasznicy. Kiedy po pięknej pieśni Adama do Księżnej zbliża się "młoda" para - Adelajda i Stanisław - z zacienionej niszy rozbrzmiewa dzwonek. To Krysia rozpoznała intryganta. Jedyny sposób na uniknięcie skandalu podsuwa ciągle obrażony na narzeczoną Adam: Stanisław musi ożenić się z Krysią. A więc wieśniaczka zostanie Jaśnie Panią - szepce zachwycony dwór.
Akt III
Trwają przygotowania do ślubu. Na Krysię narzekają nawet subretki: ich nowa pani wcale nie zachowuje się jak przystało na przyszłą hrabinę. Zresztą Krysia również nie czuje się dobrze w nowej roli. Ciągle zazdrosna jest o Marysię - rzekomą ukochaną Adama. Dopiero Księżna wyjawia jej, jak bardzo wygłupił się Ptasznik. Tymczasem zrozpaczonej Adelajdzie w sukurs przychodzi Weps. Oświadcza się i - z braku innych kandydatów - zostaje przyjęty. I dla Krysi, i dla Stanisława ślub przestaje być koniecznością. Kiedy w dodatku ich rozmowę, z której jasno wynika, że nigdy nic pomiędzy nimi nie zaszło, przypadkiem słyszy Adam, wątpliwości znikają. Mocno skonfundowany własną niczym nie uzasadnioną zazdrością Ptasznik wreszcie oświadcza się Krysi. Gdy z którą z ziemskich cór mężczyzna wiedzie spór, niech wszelkich zbędzie prób i padnie do jej stóp - odpowiada dumna i szczęśliwa listonoszka, przy wtórze weselnych dzwonów opuszczając wreszcie pogodzonych ze sobą dworzan.
JM

