- - - - - - - - - - - - -
Premiera!
Dialog
nowy projekt teatralny Leszka Mądzika
twórcy Sceny Plastycznej KUL w Lublinie
scena w Ruinach Teatru Miejskiego
- - - - - - - - - - - - -
- - - - - - - - - - - - -
Leszek Mądzik - Dialog - tak potrzebny dzisiejszemu człowiekowi. Wszechobecna niemożność porozumienia bardzo obecna w naszych relacjach każe nam istnieć obok siebie.
Czas zbiera swoje żniwo, a że upływa coraz szybciej to rodzi się obawa, że nigdy siebie nawzajem nie dostrzeżemy. Pozornie budowana wspólnota staje się jedną wielką fikcją. Każdy ma swój świat zamknięty otoczony murem obojętności. Wypełniamy nasze życie budując wieżę pozbawioną uczuć i przyjaźni. Dopiero jej monstrualna konstrukcja i ogrom wywołują lęk i rzerażenie, które staje się impulsem refleksji o jej wymowie. Trzeba zwielokrotnienie ujawnionych postaw by lęk i strach uświadomił zaistniały dramat. Okazuje się, że jest to jedyny sposób by przeczuć spiralę zaistniałego konformizmu człowieczej natury. Uświadomiona refleksja topi konstrukcję nieludzkiej wieży. Runie ona pod wpływem wyzwolonego DOBRA, które kryło się pod warstwami skorupy obojętności. To szansa uratowania tego co stanowi o istocie człowieczeństwa.
Dramaturgia etiudy i jej język
Przedstawione sceny będą ruchomymi obrazami zmieniającymi się w trakcie spektaklu. Światło jest jednym z głównych bohaterów etiudy. Uniwersalny kosmos, który osadza akcję w każdym miejscu na ziemi rodzi poszczególne sceny. To jego mroku ujawniają się postacie dramatu. Anatomię poszczególnych kadrów buduje plastycznie konstruowana wieża mająca indywidualne cechy poszczególnych uczestników akcji. To dziwne pokoje iluzji szczęścia, których ekspresję i wyraz ujawnia użyta faktura, barwa i przestrzeń. Kinetyka przedmiotów, obiektów, rzeczy potęguje napięcie. Muzyka, wypełnia czas trwania spektaklu. To przez jego dźwięki pojawiające się obrazy dostają misteryjnego wymiaru. Siłę kadrów poszczególnych scen buduje też kostium i maska.
Leszek Mądzik
- - - - - - - - - - - - - -Występują:
soliści baletu Gliwickiego Teatru Muzycznego: Katarzyna Gruca i Jurij Stesew
oraz słuchacze Państwowego Policealnego Studium Zawodowego Wokalno-Baletowego w Gliwicach:
Katarzyna Gorczyca, Katarzyna Kosturek, Katarzyna Misterka, Marta Pyrskała, Joanna Rzepka, Zuzanna Synkiewicz, Karolina Szymańska, Dagmara Włoszek, Radosław Pustelnik
- - - - - - - - - - - - - -
Scenariusz, reżyseria i scenografia: Leszek Mądzik
Kierownictwo produkcji: Beata Sokołowska, Krzysztof Korwin Piotrowski
Kierownictwo techniczne: Jarosław Figura, Adam Prażuch
Realizacja oświetlenia: Tomasz Porembski
Produkcja: Gliwicki Teatr Muzyczny – Dyrektor Paweł Gabara
Współpraca: Stowarzyszenie na Rzecz Sceny Plastycznej KUL
Premiera: 30 i 31 maja 2010 w ramach XXI Gliwickich Spotkań Teatralnych
organizowanych przez Impresariat Gliwickiego Teatru Muzycznego
Scena w Ruinach Teatru Miejskiego
- - - - - - - - - - - - - -
Ceny biletów: norm. 30 zł / ulg. 20 zł
Rezerwacja i sprzedaż biletów - kliknij TUTAJ
Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika gościła na Gliwickich Spotkaniach Teatralnych niemal od początku, w tym także w magicznych Ruinach Teatru Miejskiego. Dla artysty i dla widzów stało się jasne, że spektakle w tym miejscu są szczególne, choć z pozoru takie same, jak w innych miejscach na całym świecie. Ruiny urzekły Leszka Mądzika. Chętnie do nich zaglądał. Bronił ich kilkanaście lat temu w czasie wielkiej dysputy o odbudowie teatru. Adaptował swoje przedstawienia do ich wnętrza. Aż w końcu wyznał, że musi koniecznie w tym miejscu wykreować coś specjalnego, inspirowanego tą niepowtarzalną i niezwykłą atmosferą. Tak powstała idea, urzeczywistniana dzisiejszego wieczoru. I tak bardzo zrozumiała staje się Nagroda Inspiracji, której laureatem jest właśnie Leszek Mądzik.
Nasze Ruiny nawiązały już z Leszkiem Mądzikiem wspaniały dialog. Zdarzyło się to kilka lat temu za sprawą spektaklu "Bruzda". W tym przedstawieniu bardzo ważne były nasiona zboża, które bohater sztuki rozsypał na podłodze. Po jakimś czasie kierownik techniczny GTM, Adam Prażuch, zaprowadził mnie do podziemi teatru. Było to jeszcze przed remontem stropu. Zobaczyłem tam rosnące heroicznie w kilku rzędach rachityczne źdźbła zboża. Białe, anemiczne, łapczywie chwytające zabłąkane przez szpary podłogi promienie słońca. Było w tym coś niezwykłego i cudownego, choć przecież tak bardzo naturalnego. Nasiona, które w spektaklu były tylko symbolicznym rekwizytem, przedostały się przez szpary w deskach i w podziemiach - pozostawione same sobie - wróciły do swego naturalnego zadania. To najpiękniejszy dalszy ciąg spektaklu teatralnego.
Paweł Gabara
dyrektor Gliwickiego Teatru Muzycznego
- - - - - - - - - - - - - -
LESZEK MĄDZIK – to artysta wyjątkowy w polskim teatrze. Z ruchomych obrazów tworzy światy, w które widz może się zanurzyć, wchodząc w trans. Czasem porównuje się go do Józefa Szajny czy Tadeusza Kantora. Każdy z tych trzech twórców stworzył własny, oryginalny styl, ale każdy z nich wyszedł z plastyki, z obrazu. Najwybitniejsze spektakle Szajny były moralitetami związanymi z doświadczeniem okrucieństwa wojny, Kantor przywoływał „klisze pamięci” w swoim Teatrze Śmierci, a Mądzik – to artysta, który przez całe twórcze życie poszukuje transcendencji. Poza tym on jako jedyny odrzucił słowo. W 1969 roku założył Scenę Plastyczną KUL. Przygotował kilkanaście autorskich spektakli, a wśród nich: „Ecce homo”, „Wieczerzę”, „Ikara”, „Zielnik”, „Wrota”, „Szczelinę”, „Kir”, „Odchodzi” i „Bruzdę”. Wystąpił na kilkudziesięciu międzynarodowych festiwalach teatralnych, zdobywając prestiżowe nagrody m.in. w Egipcie, Japonii i USA. Otrzymał wyróżnienie na Światowej Wystawie Scenografii „Praskie Quadriennale”, a także Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi i Srebrny Medal „Gloria Artis”. Od ponad 30 lat współpracuje również jako scenograf z teatrami repertuarowymi w Polsce, Portugalii, Francji i Niemczech. Prowadzi zajęcia i warsztaty artystyczne w wielu krajach świata, na wielu uniwersytetach i w szkołach artystycznych (w Helsinkach, Berlinie, Amsterdamie, Waszyngtonie, San Francisco, Bonn, Hamburgu, Lyonie, Pradze, Buffalo, Rennes, Dublinie, Rydze…).
Od 1999 roku realizuje autorskie spektakle poza Sceną Plastyczną KUL, m.in. w Białymstoku, Łodzi, Szczecinie i Wrocławiu. Jego wielką pasją jest fotografia. Ma niezwykłą łatwość dostrzeżenia szczegółu, który uwiecznia na zdjęciach i prezentuje w powiększeniu, wywołując rozmaite skojarzenia. Nie lubi opowiadać o swoich przedstawieniach. Zwykle ma wystarczyć widzowi tytuł. Zrezygnował ze słowa w autorskich spektaklach, ponieważ słowo więzi, ogranicza, a obraz w powiązaniu z muzyką pozwala na większą swobodę myśli i wrażeń. Ta niejednoznaczność jest siłą teatru Leszka Mądzika. Zachwyciłem się nim jako student teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pamiętam, jak chodziliśmy na przykład do Hali „Sokoła”, do miejsca absolutnie nieteatralnego, które było przekształcone przez Leszka w jakąś kompletnie odrealnioną przestrzeń. Magia teatru udzielała się nam już od momentu przekroczenia progu tego miejsca. A po przedstawieniach pamiętam dzwoniącą w uszach ciszę, która była największym podziękowaniem dla Artysty i jego aktorów. To teatr, który można chłonąć zmysłami, to próba odkrycia tajemnicy, która znika w mroku tak, jak każde ludzkie istnienie.
Krzysztof Korwin Piotrowski
- - - - - - - - - - - - - -
ANDRZEJ WAJDA: Nam, tradycyjnym reżyserom wydaje się, że materią teatru jest słowo, dramat, ruch postaci, które rozwijają się przed naszymi oczami – przeżywają swoją tragedię lub komedię, są ośmieszane lub wydźwignięte do roli antycznych bohaterów. Leszek Mądzik chciałby, żeby wszystko to odbywało się bez słów, akcji, wyraźnych postaci. Czy to jest teatr? Może zjawisko parateatralne? Nie wiem, określenia mnie nie interesują. Patrząc, przeżywam coś, czego nie doświadczam w innym teatrze. Leszek Mądzik jest artystą, i gdyby go nie było, trzeba byłoby go wymyślić.
TADEUSZ SOBOLEWSKI: Ten jedyny w swoim rodzaju teatr wprowadza widza w rodzaj transu przypominającego stany sprzed zaśnięcia, z pogranicza jawy i snu, czy medytacji. W medytacjach wszelkich obrządków taki trans określa się czasem jako „ćwiczenie w umieraniu” – wyciszenie funkcji życiowych, wygaszenie „ja”. Nie chodzi w nich jednak o umieranie, tylko o życie. I taki sens ma teatr Mądzika, który udosłownia to, co symboliczne. Tworzy wrażenie, jakbyśmy zaglądali za kulisy życia. Lub inaczej – jakbyśmy patrzyli na życie z drugiej strony, zza kulis.
JANUSZ R. KOWALCZYK: W spektaklach Mądzika jest siła prawdy obcowania z dziełem sztuki, w którym każdy widz czuje się współuczestnikiem ukazywanych – przeżywanych – wydarzeń. Nie tylko na skutek pełnego odizolowania ciemnościami od innych odbiorców, ale też z racji oszczędności i celowości użytych środków, które widza Sceny Plastycznej odsyłają do własnych wspomnień, doświadczeń i przeżyć. Nie znam drugiego twórcy teatru, który robiłby to równie konsekwentnie, jak Leszek Mądzik.
TOMASZ MOŚCICKI: Spektakle Mądzika od wielu lat opatrywane są uczonymi interpretacjami. Wyjaśniana jest akcja, interpretowane są poszczególne sceny. Coś na podobieństwo psychoanalizy, która każe tłumaczyć każdy fragment snu. Czasem bywa to interesujące, czasem jednak jest kompletnie niepotrzebne. Sen wszak dąży dokąd chce, nie ma w nim łatwo dającej się uchwycić logiki.

