loading
Szukaj na stronach GTM
Strona główna Powrót

Libretto

Akt I

"Pędź do Dolly, bo najlepsza w mieście swatka z niej" - śpiewa nowojorska ulica na widok Dolly Gallagher Levi, ciągle ponętnej wdowy, która, poza główną profesją, ma zresztą w swoim asortymencie również tak niespodziewane usługi, jak dostarczanie świeżych jajek czy sprzedaż uprzęży dla koni. Właściwie, to Dolly na każdą okazję ma przygotowaną odpowiadającą jej usługę. Taki tryb życia jest bardzo męczący, nic więc dziwnego, że wdowa Gallagher oznajmia po chwili, iż ma już dosyć ciągłego miotania się i pragnie znaleźć dla siebie jakąś spokojną życiową przystań. W jej głowie zalągł się szatański plan. Przecież jest właśnie w trakcie aranżowania podwójnego małżeństwa: Horacego Vandergeldera - zamożnego sklepikarza z prowincjonalnego Yonkers pod Nowym Jorkiem - z wdową Ireną Molloy - właścicielką sklepu z kapeluszami; oraz Ermengaldy - siostrzenicy Horacego - z Ambrożym Kemperem - młodym artystą. Co do tej drugiej pary, to miło będzie zagrać na nosie zarozumiałemu kupcowi i wbrew jego woli doprowadzić do ślubu, natomiast jeśli chodzi o samego sklepikarza, to Dolly postanawia naraić mu inną kandydatkę na żonę - siebie samą. Tymczasem w Yonkers Horacy jest już pewny swego. Przygotowuje się do wyjazdu do Nowego Jorku na paradę na Czternastej Ulicy, z której ma wrócić już pod rękę z małżonką. Z rozbrajającą szczerością wyjaśnia swoje motywy: Któż, jak nie kobieta zadba o jego gospodarstwo domowe, nie pobierając przy tym najmniejszej opłaty? Pewność siebie kupca podważa już za chwilę Dolly, która kilkoma zręcznymi słówkami zasiewa w jego duszy wątpliwości: podobno ktoś gdzieś kiedyś słyszał, że być może pan Molloy umarł nie do końca naturalną śmiercią... W dodatku Dolly nagle znalazła dla Horacego nową partię: dorodne dziewczę z milionerskiej rodziny o dźwięcznym nazwisku Conto. Miss Conto będzie zresztą obecna na nowojorskiej paradzie, więc Horacy na własne oczy przekona się o jej wdziękach... Ziarno niepewności zostało zasiane, choć na razie pan Vandergelder nie ma zamiaru rezygnować z ustalonych planów i wyjeżdża do Nowego Jorku. Przychodzi kolej na to, by Dolly zajęła się następną parą: niech Ambroży zabierze Ermengaldę na konkurs tańca w słynnej restauracji "Harmonia Garden", a Dolly sprowadzi tam Horacego, któremu wygrana w turnieju z pewnością zaimponuje, co powinno zmiękczyć jego serce i umożliwić młodej parze zaręczyny. Z wyjazdu Horacego skorzystać pragną również jego subiekci: Kornel Hackl i Barnaba Tucker: postanawiają zamknąć sklep, włożyć Odświętny strój, pojechać do Nowego Jorku i nie wrócić stamtąd, dopóki nie przeżyją jakiejś ekscytującej - i koniecznie miłosnej - przygody. Wygląda więc na to, że całe towarzystwo spotka się w mieście.

Poznajmy jednak najpierw samą wdowę Molloy. Jak się okazuje, motywy jej małżeństwa są również mało romantyczne: jak zwierza się swojej pracownicy i przyjaciółce Minnie Fay, nie cierpi kapeluszy i pragnie po prostu spokoju i dostatku. "W małżeństwie sama Będę nosić wstążki - opowiada - a nie sprzedawać je rozkapryszonym damom." Ale oto do jej sklepu wpadają Kornel i Barnaba, którzy chwilę wcześniej z przerażeniem dostrzegli siedzącego na ławeczce pryncypała. Usiłują początkowo skorzystać z sytuacji i zaimponować pięknym damom udając - zresztą niezbyt przekonująco - nowojorskich dandysów, jednak kiedy drzwi sklepu przekracza Horacy, nie mają wyjścia i szybko ukrywają się: jeden pod stołem, drugi w szafie. Sklepikarz dostrzega wchodzących do sklepu dwóch mężczyzn i zaczyna coś podejrzewać. Domaga się wyjaśnień. Kornel i Barnaba usiłują jakoś zwiać ze sklepu, więc zamieszanie robi się coraz większe, zresztą nie bez pomocy Dolly, która nagle wkracza do lokalu i intonuje pieśń ku czci siły Horacego, jaką ten chce zademonstrować rozprawiając się z intruzami, a której Ameryka tak bardzo może kiedyś potrzebować. Vandergelder nie daje się nabrać na patriotyczne zagrywki, zrywa zaręczyny i wychodzi. Zrozpaczona Pani Molloy chce już zawołać policję, by pozbyć się pechowych subiektów, jednak Dolly proponuje załagodzenie sporu: Kornel i Barnaba zaproszą Irenę i Minnie na wystawną kolację do "Harmonia Garden". Ci, przerażeni (w portfelu zostało im coś około dolara), próbują wykręcić się tym, że przecież nie potrafią Tańczyć, ale zaraz Dolly przeprowadza przyspieszony kurs, udowadniając im, jak bardzo się mylili. Tymczasem wielkimi krokami zbliża się wieczór i wyczekiwana parada na czternastej ulicy. Wszyscy dają się porwać euforii i zabawie - no, może z wyjątkiem Horacego, który nigdzie nie znalazł panny Conto i musi się zadowolić obietnicą spotkania jej w "Harmonia Garden". Ale dopóki rozbrzmiewają dźwięki parady, Dopóki ten marsz dzisiaj trwa, jego wściekłość nie przebije się przez ścianę powszechnej radości.

Akt II

Irena i Minnie mają już trochę dosyć czterogodzinnego spaceru, jaki zafundowali im z braku gotówki Kornel i Barnaba, zapewniając, że jeżdżenie dorożkami to przeżytek, a chodzenie pieszo - wyraz najnowszych trendów światowej Elegancji. Mimo wszystko obie panie odczuwają najwyższą ulgę wchodząc wreszcie do "Harmonii". Wkrótce pojawia się tam również Horacy pod rękę z Ernestyną - mocno upudrowaną, nieznośną i odstręczającą pannicą, jaką okazała się wymarzona Miss Conto. Przy obydwu stolikach - i Horacego, i jego subiektów - rozgrywają się podobne sceny: panie zamawiają wykwintne dania, niemalże przyprawiając o zawał serca swoich partnerów. Różnica tkwi tylko w przyczynach irytacji: Horacy jest chorobliwie skąpy, Kornel i Barnaba po prostu nie śmierdzą groszem. Zdesperowany Hackl, ponieważ zamówienie Ireny i tak przerosło już jego skromne możliwości finansowe, postanawia zaszaleć i przestać się ograniczać. I tak - jak mu się wydaje - skończy przecież na policji. Udaje się więc do kapelmistrza, u którego za ostatnie centy chce zamówić taneczny numer. W tym samym czasie z drugiej strony podchodzi do orkiestry Horacy, który ma nadzieję, że wykupienie odpowiedniej muzyki choć na chwilę uwolni go od panny Conto. Obaj upuszczają portfele, a w zamieszaniu pomocni kelnerzy mylą je, zamieniając Kornela w milionera, a Horacego w nędzarza. Ale oto przez salę przebiega szmer oczekiwania i podniecenia: coś się ma dzisiaj wydarzyć, ktoś ma powrócić, ktoś uwielbiany, ale od dawna nie goszczący w "Harmonia Garden"... Orkiestra gra fanfarę, a w restauracji, witana przez wszystkich, zjawia się Dolly. "Hello, chłopcy" - śpiewa na powitanie; "Hello, Dolly!" - odśpiewują w odpowiedzi kelnerzy. Nic się tu nie zmieniło od czasów, gdy Dolly była w "Harmonii" stałą bywalczynią, ciągle jest elegancko, ciągle panuje odświętna atmosfera, ciągle trwa wspaniała zabawa. Dolly utwierdza się w postanowieniu zerwania z dotychczasowym życiem i podjęcia wyzwania, jakie rzuca jej los. Tymczasem musi jednak zająć się sprawami bardziej przyziemnymi. Dosiada się do Horacego i rozpoczyna ofensywę. Już po chwili okazuje się, że to Horacy stara się o jej rękę - pomimo energicznych zaprzeczeń tego ostatniego. Dolly traktuje go jak zalotnika, wzbudzając jego coraz większą wściekłość. Za chwilę Vandergelder orientuje się, że nie ma w portfelu ani grosza; nie wytrzymuje jednak dopiero wtedy, gdy widzi na parkiecie Ambrożego z Ermengaldą. Wszczyna awanturę. Już w następnej scenie całe towarzystwo ląduje w sądzie. Tutaj - oczywiście - wszystkie okoliczności zwracają się przeciwko Horacemu, zwłaszcza kiedy Kornel, cały we łzach, zwierza się Wysokiemu Sądowi, że feralnego wieczoru wystarczyła Sekunda - i coś tknęło, a konkretnie jego serce, które już na zawsze ofiarowuje wdowie Molloy. Wzruszony sędzia uniewinnia wszystkich, z wyjątkiem Horacego, któremu - do końca już pogrążonemu - nawet Dolly ostatecznie śpiewa Good Bye. Już w Yonkers okazuje się, że Kornel i Barnaba żądają wypłacenia wszystkich zaległych pensji, które razem składają się na wystarczającą sumę, by dokładnie naprzeciwko sklepu Horacego otworzyć konkurencyjny interes. Po chwili zjawia się również Ermengarda, żądając wypłacenia kwoty swojego posagu. Horacy kapituluje. Zaczyna rozumieć przyczyny swoich niepowodzeń, jednocześnie dostrzegając uroki pewnej ciągle kręcącej się w jego pobliżu wdowy. Oświadcza się Dolly i - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - wszystkie problemy znikają. Kornel zostaje wspólnikiem Vandergeldera, Barnaba pierwszym subiektem i wszyscy są zachwyceni. Nawet Horacy, który musi przyznać, że w końcu zdobył to, czego tak pragnął, czyli wspaniałą i zapobiegliwą żonę, i który już zupełnie szczerze może dołączyć się do chóru głosów, radośnie śpiewających: Hello, Dolly!

JM

Powrót

STRONA GŁÓWNA | CO NOWEGO? | REPERTUAR | NA AFISZU | BILETY
O TEATRZE | IMPRESARIAT | KINO AMOK | KRAKOWSKI SALON POEZJI | RUINY TEATRU VICTORIA
GLIWICKI MAGAZYN KULTURALNY | KWARTET ŚLĄSKI | DWA TEATRY - SEZON JUBILEUSZOWY | THE BOLSHOI BALLET: LIVE IN HD | XXIII GLIWICKIE SPOTKANIA TEATRALNE
SKLEPIK GTM | NEWSLETTER | DLA MEDIÓW | PRZETARGI | KONTAKT
Gliwicki Teatr Muzyczny, ul. Nowy Świat 55/57, 44-100 Gliwice, tel. +48 32 230 67 18
BIP
Oprogramowanie CMS & hosting - Agencja reklamowa GTK.PL